LA-610

Połączenie klasyki z klasyką w wersji MK2 – oto najnowszy channel-strip firmy Universal Audio, LA-610. Jak sama nazwa wskazuje, jest to połączenie przedwzmacniacza z konstrukcji 610 z kompresorem LA-2 – oba moduły lampowe, oba szanowane, oba znane i drogie. W pakiecie wychodzi taniej, a jeżeli dodamy do tego promocję w postaci karty UAD2, to już w ogóle!
test zamieszczony również na portalu e-muzyk.pl

Całe testowane urządzenie jest lampowe – żadnych półprzewodników w torze sygnałowym. No, może prawie żadnych, bo przecież fotorezystory stosowane w kompresorze LA to przecież półprzewodniki. Ale ponieważ stosowane są od bardzo dawna (pamiętam, że w telewiz orze Topaz taki fotorezystor regulował jasność kineskopu) i stanowią, obok panela luminescencyjnego, istotę brzmienia kompresora LA-2, zgódźmy się, że mogą zostać. Jest to podobno dokładna kopia układu T-4 Teletronix, prawdopodobnie z uwzględnieniem osiągalności (znaczy braku osiągalności) niektórych elementów, w każdym razie jest to coś podobnego. Wejście jest transformatorowe, wyjście również – i to oczywiste, to układ w pełni lampowy. Oba człony, przedwzmacniacz i kompresor, układowo są prawie takie same jak ich “zabytkowe” odpowiedniki – prawie, bo lampę większej mocy z przedwzmacniacza przeniesiono na koniec, po kompresorze, przedwzmacniacz “napędza” bezpośrednio kompresor i nie można z wyjścia przedwzmacniacza wyjść “na zewnątrz”, tak więc niska impedancja wyjściowa czy transformator są tam niepotrzebne. W środku w sumie mamy pięć lamp, schowane w plastikowej puszce dwa fotorezystory oświetlane przez panel luminescencyjny oraz, stosowany od niedawna coraz chętniej, uniwersalny zasilacz impulsowy – moduł z całkiem innej epoki, ale co tam, może być, nie trzeba pamiętać o przełączaniu napięcia zasilania. Ponieważ taki zasilacz dostarcza napięć raczej niskich, na głównej płytce drukowanej musiało znaleźć się miejsce dla przetwornicy wytwarzającej napięcie anodowe.
Tylna ścianka jest zaskakująco uboga – dwa wejścia, mikrofon i linia, jedno wyjście, gniazdo zasilanie… wszystko. Nie mamy wyjścia zaraz po przedwzmacniaczu, sprzed kompresora, nie możemy więc nagrywać na dwa ślady, z kompresją i bez. Z przodu mamy wyraźnie wydzielone dwa pola, z lewej przedwzmacniacz, z prawej kompresor. Kompresor, jak w oryginale, nie oszałamia ilością regulatorów – regulacja stopnia kompresji PEAK REDUCTION, wzmocnienia GAIN oraz nachylenia – COMP albo LIMIT. Nachylenia jak w oryginale, kompresor to mniej więcej 2:1 do 3:1, limiter to nieskończoność, ale oba z dużym kolanem. Czasy ataku i powrotu stałe, jak w oryginale – atak około 10ms, powrót dwustopniowy, dla impulsów 60ms, potem około sekundy. Dobrze dobrane, albo raczej takie po prostu wyszly z konstrukcji, proste, nie można się pomylić. Za to w przedwzmacniaczu jest już sporo więcej regulatorów. Duże pokrętło LEVEL przyciąga wzrok, ale oprócz tego mamy trochę mniejszych gałeczek. Wzmocnienie można bowiem regulować też skokowo w zakresie od -10dB do +10dB w skokach co 5dB – stąd obecność pięciopozycyjnego przełącznika. Taki sam przełącznik służy do wyboru wejść – jest wejście liniowe, a dostępne z przodu instrumentalne i z tyłu mikrofonowe mają po dwie wartości impedancji wejściowej – mikrofon może być obciążany impedancją 2k albo 500omów, gitara lub inny instrument 47k lub 2,2M. Małymi, nowoczesnymi przełącznikami realizowane są funkcje PAD (15dB), odwracanie fazy i załączanie zasilania fantom oraz, po drugiej stronie pokrętła LEVEL tymi przełącznikami dokonujemy wyboru częstotliwości granicznej korektora. Tak, bo mamy jeszcze korektor, prosty, ale fajny, wysokie i niskie możemy regulować w skokach co 1,5dB do +/-4,5dB a potem w skokach 3dB do +/-9dB, dla częstotliwości odpowiednio 4,5,kHz 7kHz i 10kHz oraz 70Hz, 100Hz i 200Hz. Miły dodatek, ale… zaraz, mamy tłumik, odwracanie polaryzacji, fantom, korektor, a gdzie jest filtr HPF? Hmm… no dobra, nie było go w oryginalnym 610, trudno, tu też nie ma. Nieco uwagi wynaga obsługa przełącznika fazy (czy polaryzacji), bo jest on opisany IN(phase) oraz OUT(phase), czyli w pozycji IN nie odwraca fazy – czy to tylko ja uważam to za dziwne? Układ korektora nie ma funkcji bypass, ułatwieniem jest to, że zrealizowany jest na przełącznikach, ale chodzą dość ciężko i są dwa, więc szybkie porównanie brzmienia z korekcją i bez nie jest łatwe. Ważną dla brzmienia informacją jest sposób regulacji wzmocnienia przedwzmacniacza – otóż skokowa regulacja wzmocnienia odbywa się przez zmianę sprzężenia zwrotnego w stopniu wejściowym, natomiast płynna regulacja dużym pokrętłem to po prostu potencjometr po pierwszym stopniu. Tak więc skokowa regulacja wzmocnienia zmienia nie tylko wzmocnienie, ale też w pewnym (ograniczonym ale warto wiedzieć) zakresie brzmienie – większe wzmocnienie to jednocześnie większe zniekształcenia i węższe pasmo, przynajmniej teoretycznie. Jednocześnie praca w dolnym zakresie płynnej regulacji wzmocnienia oznacza, że stopień wejściowy “dostaje w kość”, bo jest to po prostu tłumik sygnału, i jeżeli za dużo trzeba tłumić, to istnieje niebezpieczeństwo, że ten sygnał jest lekko lub mniej lekko “trącony” zniekształceniami. Mamy więc do czynienia dokładnie z regulatorami Gain i Master – możemy w pewnym zakresie wpływać na stopień zniekształceń przy niezmienionym poziomie wyjściowym, warto przynajmniej sprawdzić, pamiętając, że jest to proces nieodwracalny. Wyczytałem w internecie, że pierwsza wersja LA-610 miała specyficzny bypass kompresora – sygnał nadal przechodził przez kompresor, odłączana była tylko redukcja wzmocnienia. Efektem ubocznym było zawsze aktywne pokrętło GAIN – nawet w trybie BYPASS. W wersji LA-610 Mk2 jest inaczej – nie wiem, jak zrealizowany jest BYPASS, ale regulacja GAIN w tym trybie jest nieaktywna. Niemniej jednak stopień wyjściowy kompresora to jednocześnie stopień wyjściowy całego urządzenia, więc jakieś “współdzielenie zasobów” z pewnością ma tu miejsce.

No dobra, podłączamy. Mikrofony to TLM 103 (a jakie inne?), drugi przedwzmacniacz “porównawczy” to GAP Pre-73. Impedancja wejściowa “większa”, czyli 2k, nie chcemy obciążać Naumanna. Wzmocnienie “skokowe” – na zero, płynne mniej więcej na “6”. Od razu słychać, że różnice są dość spore – LA-610 jako przedwzmacniacz jest bardzo “otwarty” i czysty. Drugi kraniec pasma w porównaniu z GAPem też jest lepszy, generalnie GAP brzmi w tym porównaniu jakby “telefonicznie”. Wydawać się może, że w połączeniu z jasnym TLM 103 na LA-610 będzie tej góry trochę za dużo, ale przedwzmacniacz to przecież tylko część procesora – dalej jest jeszcze kompresor. Każdy posiadacz będzie oczywiście tego kompresora używał, a on teoretycznie trochę “ściemnia”, wiec wszystko sie skompensuje. Poza tym ta jasność nawet bez kompresora nie jest nachalna, to bardziej pozytywny niż negatywny efekt, żadnych przesterów ani seplenienia oczywiście nie stwierdziliśmy. Testowany procesor to sprzęt raczej drogi, jest więc nadzieja, że będzie współpracował z równie dobrym mikrofonem, a np. testowany niedawno Brauner Valvet X był raczej “aksamitny” i doskonale wspólpracować będzie z przedwzmacniaczem właśnie takim jak LA-610. Generalnie, co dobrze słychać, przedwzmacniacz w LA-610 jest bardzo bliski, otwarty, nie stawiający żadnych barier między źródłem a słuchaczem. Żadnego “lampowego ocieplania” nie stwierdzamy – i bardzo dobrze 😉
Bardzo trudno jest porównywać brzmienie korektora w czasie nagrań – do celów demonstracyjnych korektor został wykorzystany off-line, po prostu nagrane ślady przegrałem z korektorem. Okazało się, że bardzo mądrze wzmocnienie wejścia liniowego jest równe jedności przy pokrętle LEVEL ustawionym na “5”, w połowie. Korektor jest dość subtelny, jego brzmienie “nie robi krzywdy” nawet przy maksymalnym podbiciu góry, co często jest bardzo ryzykownym brzmieniowo zabiegiem. Szkoda, że zamiast tego korektora, albo obok niego, nie pojawił się malutki choćby pstryczek z opisem HPF – trudno. BYPASS dla szybkiego porównania też by się przydał, cóż…
Kompresor to oddzielny temat. Wszyscy wiedzą, że LA-2 to kompresor idealny. Czy z rozmysłem, czy przypadkiem, czasy zadziałania, nachylenie, charakterystyka kompresji i w ogóle brzmienie idealnie współgra z głosem czy np. basem, chociaż gitara akustyczna też go lubi, czemu nie. Kompresja może być mocna, ale nigdy nie jest “bolesna”, a zawsze muzyczna. Przykłady działania kompresora na śladzie wokalnym (również off-line) uzupełniliśmy próbkami działania kompresora LA-2 z pakietu UAD2 – wnioski pozostawiamy słuchaczom, moim zdaniem nie jest źle. Trudno opisać ustawienie progu zadziałania – przykłady przygotowaliśmy dla kompresora i limitera, z ustawieniami “mniej” i “więcej” – mniej to dla LA-610 PEAK REDUCTION mniej więcej na “2”, a więcej – na “6”. Tłumienie w pierwszym przypadku wynosiło w szczytach około 6dB, w drugim – maks, wskazówka leży (i kwiczy). Żadnego związku położenia pokręteł w LA-610 z symulacją UAD nie stwierdziliśmy, wobec tego LA-2 z UADa ustawiliśmy podobnie, to znaczy dla uzyskania podobnego tłumienia. Oczywiście regulatorem GAIN kompensowaliśmy tłumienie. Dla instrumentów (próbki z multitestu kompresorów) tłumienie wynosiło w szczytach około 10dB, co odpowiada pozycji PEAK REDUCTION na około “4”, z dużym marginesem. Zgodnie z oczekiwaniami kompresor bardzo fajnie współpracuje z wokalami, basem i gitarą, impulsy lubi trochę mniej, stąd na slap wybrałbym chyba coś innego. W układzie przedwzmacniacz-kompresor wokal jest bliski, a użycie czy nawet “nadużycie” kompresora tylko wysuwa wokal do przodu, wręcz przed głośniki.
Podłączyłem się z basem, stary squier precision pasywny, za to nowiutkie struny. Grałem sam, próbek nie będzie ;-). Impedancja wejściowa 2,2M, korekcja na zero. Wniosek – brzmi bardzo dobrze, a z kompresorem fajnie się gra, jest bardzo muzyczny, wręcz “basowy”.

LA-610 to urządzenie bardzo wysokiej jakości. Jednocześnie i stare i nowe – tradycyjna konstrukcja, ale nie szumi, nie brumi i nie zniekształca (no, to ostatnie to różnie). Trochę szkoda, że nie ma filtra HPF, chętnie poświęciłbym dla tego filtra korektor, ale rozumiem, że jest to ukłon w stronę klasyki, więc nie marudzę. Kompresor może i nie jest dokładnym klonem LA-2, ale działa bardzo dobrze i stanowi doskonały dodatek do przedwzmacniacza. Brzmienie całości jest wręcz rewelacyjne, możliwości regulacyjne bardzo duże, oferta promocyjna z kartą UAD2 nie pozwala przejść obok obojętnie – sam kompresor LA-2 jest wielokrotnie droższy, a jeżeli w środku jest to samo… Humor psuje mi tylko fakt, że to nadal trochę kasy… Szkoda. Polecam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s