Wzmocnienie i poziomy czyli gain-staging część 3 dygresja

Niby to wszystko proste i oczywiste, a jednak dobrze, z odpowiednim poziomem nagranych śladów w amatorskiej praktyce się nie spotyka. Dlaczego? Problem leży w konieczności zapewnienia wykonawcy odpowiedniego czyli wystarczająco głośnego odsłuchu w słuchawkach. Słuchawki, nierzadko niezbyt dobre same z siebie, „napędzane” są zwykle z wyjścia słuchawkowego karty dźwiękowej czy interfejsu. Interfejsy z kolei zasilane są najczęściej z USB, a więc napięciem 5V. Prawo Ohma obowiązuje, i wysokoomowe słuchawki są po prostu zbyt ciche, niskoomowe natomiast niewiele głośniejsze.

Jednak dla nagrywających przyczyna i źródło problemu nie są oczywiste – a rozumowanie najczęściej jest takie: żeby się dobrze słyszeć, muszę głośniej nagrywać wokal, najlepiej się słyszę, gdy w ogóle przesteruję ślad wokalu, ale ponieważ wiem, że nie należy przesterowywać, to trzeba znaleźć sposób, żeby nagrać wokal jak najgłośniej ale bez przesterowania. Poszukiwania w internetach i na forach dają wynik – KOMPRESOR! Kompresor zabezpiecza przed przesterowaniem! No to kupujemy kompresor. Najlepszy do pięciu stów, ale lepiej taniej. Pomijając już koszty i problemy z podłączeniem napiszę wyraźnie:

Kompresor w torze mikrofonowym nie jest rozwiązaniem problemu zbyt cichego odsłuchu w słuchawkach!!!

Problem zbyt cichego odsłuchu w słuchawkach dotyczy tylko i wyłącznie… zbyt cichego odsłuchu w słuchawkach. Rozwiązaniem problemu zbyt cichego odsłuchu w słuchawkach jest… zgłośnienie odsłuchu w słuchawkach. To jest tak proste, że nadal nie wszyscy zgadzają się z taką diagnozą – a przecież to oczywiste, trzeba zrobić to, co odruchowo by się chciało zrobić, czyli… zgłośnić słuchawki! Dlaczego takie „masło maślane”? Bo ostatnio ktoś gdzieś na forum w wątku dotyczącym właśnie tego tematu napisał: „koleś poradził mi wzmacniacz słuchawkowy, ale nie jestem pewien, czy to pomoże” 😉
Inny wątek – podobny – i też niedowierzanie… Ręce opadają…

Oczywiście, nie da się tego zrobić za darmo. W naszym domowym studiu musi pojawić się nowy sprzęt – wzmacniacz słuchawkowy. Ale nawet porządny, firmowy wielokanałowy wzmacniacz słuchawkowy i tak jest tańszy od najtańszego badziewnego kompresora, a istnieją też tańsze, niekoniecznie gorsze w tych zastosowaniach rozwiązania. Po pierwsze – jaki mamy odsłuch? Monitory czy jakieś paczki hifi? Monitory aktywne trochę komplikują sprawę, ale jeżeli jest to sprzęt pasywny, musimy mieć do tego jakiś wzmacniacz, prawda? A przecież większość wzmacniaczy ma wyjście słuchawkowe, a jak nie ma, to można je dorobić. Pewnym problemem może być fakt, że nie będziemy mogli korzystać jednocześnie z głośników i słuchawek, ale jakoś damy rade. Na allegro jest parę stron różnych wzmacniaczy do stówki (karaoke, samoróbki, jakaś miniwieża), a jak mamy dwie-trzy stówy, to bez problemu kupimy porządny wzmacniacz hifi, który może też posłużyć do napędzania dodatkowej pary odsłuchów. W założeniu jednak ten wzmacniacz ma służyć do odsłuchu słuchawkowego – jego podstawowym parametrem ma być głośność. Nie musimy zbytnio przejmować się zniekształceniami czy brzmieniem – ważne, żeby wykonawca był zadowolony. Tu korektor nie będzie przeszkodą, a nawet korektor graficzny może się przydać. Jeżeli wzmacniacz nie ma wyjścia słuchawkowego, trzeba polutować kabelki i gniazdko – damy radę.

Wzmacniacz słuchawkowy zmienia warunki nagrywania w sposób niewyobrażalny. Po pierwsze – zapas głośności w słuchawkach. Do normalnego odsłuchu muzyki wystarczy byle co – muzyka jest przecież komercyjnie zmasakrowana (przepraszam, „zmasterowana”), natomiast zarówno nagrywany wokal jak i często podkład są jeszcze nieobrobione – mają dużą dynamikę i w związku z tym niewysoki średni poziom, znaczy głośność. Ważniejsze jest jednak to, że słuchając muzyki nie musimy „zagłuszać swojego głosu” – natomiast podczas nagrań często tak, i wtedy słuchawki muszą być naprawdę głośne.
Ważna rzecz – musimy mieć „profesjonalny” wzmacniacz, o odpowiednio wysokim napięciu zasilającym – tego nie da się oszukać. Wszystkie zasilane z USB wynalazki się nie nadają! Owszem, do słuchania muzyki może tak, ale do nagrań niestety nie. Wzmacniacz musi być głośniejszy, niż by się wydawało, do bólu uszu i więcej.
Jeżeli głośne słuchawki, to dbajmy o to, żeby po pierwsze one to wytrzymały, a po drugie, żeby ten hałas nie dostawał się do mikrofonu – czyli muszą to być słuchawki zamknięte. No, chyba dygresja się zbytnio rozwija, zakończmy na tym kolejną część rozważań o… wzmocnieniu w torze nagraniowym 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s