Korekcja część 3

eq equalizer korektor graficzny vstW polskich i zagranicznych internetach pełno jest tabelek, instrukcji i wykresów – co podbić a co osłabić, żeby coś uzyskać. Tym nie chciałbym się zajmować, każdy sobie znajdzie – chciałbym zwrócić uwagę na pewne zagadnienia związane z korekcją, które nie są tak oczywiste, ale za to powszechne.

Na początek mój ulubiony filtr HPF. No dobra, to jest oczywiste, ale muszę wspomnieć. Warto stosować filtr HPF, nawet, jak nie słyszymy żadnych korzyści z tego wypływających. Nie słyszymy ich „na pierwszy rzut ucha”, ale one są, zaręczam. Jak ustawić filtr, żeby robił swoje, a nie było go słychać? Można na słuch, a można też sprawdzić zakresy częstotliwości instrumentów i po prostu ustawić filtr nieco niżej. Co to da, mimo, że nie słychać? Przede wszystkim pozbędziemy się wszelkich niechcianych zakłóceń, które mogą powstać podczas nagrania – samochody i tramwaje, drgania podłogi i ścian, podmuchy powietrza prosto w mikrofon itp. To wszystko zostanie zredukowane i nie przejdzie dalej, albo przejdzie osłabione. Nagrania będą klarowniejsze – nie jest to może bardzo słyszalne, ale tak to mniej więcej działa. Drugim powodem stosowania filtra HPF jest celowe obcięcie najniższych częstotliwości instrumentu w celu „odchudzenia” brzmienia i zrobienia przez to miejsca innym instrumentom. Niskie częstotliwości niosą największą energię, aby były dobrze słyszalne, nagranie musi mieć bardzo „uporządkowany” dół. Jeżeli w dole zostawimy miejsce dla basu i stopy, to stopa i bas będą miały więcej „miejsca” – a pozostałe instrumenty, niby pozbawione dołu, będą brzmiały solidnie, bo z solidnym podparciem – mimo, że faktycznie dołu mieć nie będą 😉

Podcięcie niepotrzebnych czy niesłyszalnych częstotliwości przydaje się też gdy chcemy uwypuklić jakiś ślad – zgłaśnianie pełnopasmowego brzmienia dość mocno zwiększa ogólną głośność, a niekoniecznie o to chodzi, często lepiej „wybić” instrument jakimś pasmem, bez „energetycznego” a i tak słabo słyszalnego dołu. Oczywiście, można szukać odpowiedniego pasma korektorem, ale zwykłe podcinanie dołu brzmi naturalniej i mniej „inwazyjnie” działa na pozostałe pasma.

Warto też zastanowić się, jaki sprzęt odsłuchowy mają słuchacze. Czy każdy ma pełnopasmowe zestawy, czy raczej przeważają jamniki, mini-wieże i telefony z słuchawkami dousznymi? Czy ten sprzęt przenosi w ogóle cokolwiek poniżej 40Hz? Czy te 40Hz to i tak nie za optymistyczne założenie? Jeżeli w dodatku nasz odsłuch to monitory bliskiego pola, to może lepiej poniżej 35-40Hz nie dać nic, niż dać „niewiadomoco”? Bo przecież i my tego nie słyszymy. Ciekawym doświadczeniem jest puszczenie sobie dość głośno naszego zgrania bez filtra i z filtrem nastrojonym na, powiedzmy, właśnie 40Hz, oraz jednoczesne słuchanie i obserwowanie ruchu membran głośników niskotonowych. Najprawdopodobniej nie usłyszymy żadnej różnicy, ale wychylenia membran na uderzeniach stopy i basu z włączonym filtrem ma szansę być dużo mniejsze – i o to chodzi, można całość zrobić głośniej.

Reklamy

9 thoughts on “Korekcja część 3

  1. des21

    Nie nie nie, to nie jest na pewno voodo ( wcześnie też tak myślałem, co za różnica, czy on z pamięci ram zapisze wolniej na dysk czy szybciej ), dlatego że dostęp 150ms może powodować zapis/odczyt, jako błędne dane, więc to ma wpływ. Ludzie na necie pisali o tym dawno, więc kupie sobie I-RAM, może będę miał analoga. Nie jestem audiofilem, mogę słuchać muzyki na głośniczkach komputerowych, ale te dźwięki muszą być przestrzenią, nie może być smoła i kocioł pasm. Pozdro

    Odpowiedz
  2. des21

    No właśnie też to zauważyłem, że trzeba dać więcej, ale gitara zagłusza jak gdyby charakterystykę tej barwy tego werbla przez co on staję się matowy, stłumiony, mniej dynamiczny, nie czytelny.

    No i taki problem miałem wcześniej z rozjeżdżaniem się perkusji-nie akcentowała tam gdzie akcenty, uderzenia były na gitarze, używałem wtedy sb live z sonarem 6.0, i zmieniłem ostatnio na sonara 8 plus asio4all i jest perfekcyjnie. No, ale została ta separacja, żeby te instrumenty były czytelne i każdy miał zachowaną dynamikę w miksie, więc nadal problem pozostał. Nie mam zielonego pojęcia jak to zrobić. Pozdro

    Odpowiedz
  3. des21

    Dobrze zgadza się. Np sam werbel stuka co półnuta i jest na nim pogłos, nagrywam gitarę przesterowaną-czystą np na -10dB rms na sumie(symulacje wzmacniaczy, przez mikrofon itp, itd), jako kwinta-cała nuta. Nawet, jeśli wyciszę gitarę o kolejne -10dB, to ta gitara niszczy, zagłusza ten pogłos na werblu. Ja mogę kręcić, kręcić na wieki, robić wysyłki pre, post itd i tak nic nie daję. Czyli mam rozumieć, że jeśli kupię sprzęt powiedzmy mese dr, jakieś interfejsy, wtyczki vsti, perkusję i tak separacji między werblem, a gitarą nie uzyskam, bo problem leży od mojej strony-akustyka, miks itd ? Zgadzam się z tym mozartem, jeśli chodzi o akustykę, bo na próbach też jest ten efekt, ktoś da dużo dołu, za głośno jakieś instrumenty i tej przestrzeni nie ma np w małym, dużym pomieszczeniu itp. Dzięki za odpowiedź.

    Odpowiedz
    1. nagrywamy Autor wpisu

      Gitara maskuje pogłos z werbla i oczywiście nie będzie tego pogłosu tak słychać, jak bez gitary. Myślę, że to nie tyle separacja ile proporcje. Jak nie słychać pogłosu (a ma być go słychać) to trzeba go dać więcej…

      Odpowiedz
    2. des21

      No teraz już jest lepiej, oj dużo lepiej. Wiedziałem, że coś jest ze sprzętem. Wziąłem się za dysk twardy. Cakewalka instalowałem na ostatniej partycji gdzie było dużo wolniejszych sektorów pod koniec dysku o czasach dostępu 50ms i 150ms i odczycie-zapisie w spadkach do 35MB/s, także jestem w szoku jak usłyszałem nagranie brudnych przesterowanych gitar (lepou itp) z add. Wcześniej pojawiało się lepsze brzmienie, ale tylko przez pierwszych sesjach-ale nie zawsze, np na sesji piątej ,6 itd wszytko się rozjeżdżało, teraz nawet, jeśli zwiększam głośność gitary, to werbel słyszalny jest cały czas, kompresor jest czulszy. Sprawdziłem obszary dysku hdtune i mhdd, zrobiłem partycję D gdzie jest dużo czasów dostępu 3ms i 10ms ( zainstalowane bez żadnych netów-sam system i DAW ) i jestem już zadowolony, ale potrzebuję więcej, więcej jeśli chodzi o separację w miksie. W tej chwili głośnik odgrywa te wiosła w oddali, nie wpływa jak gdyby na tą perkusję. Wiedziałem o tym dysku, bo internet o tym dużo pisał, Śmiechu na dźwięk.org o tym pisał wiele razy, że ma wpływ dysk, ale ja w to nie wierzyłem, bo myślałem, że chodzi tylko o latencję (być może latencja wpływa na brzmienie, a na latencję dysk i przetworniki ?). Czytam o analogowym zapisie i czasy dostępu taśmy są duże, ale tutaj jest dużo cyfry, czyli impulsy nie sygnał ciągły, więc dokładność zapisu inna, bardziej skomplikowana-dużo przetwarzania danych itd.

      Jeszcze trochę będę musiał poczytać, jak to było realizowane w czasach analogowych, bo teraz są te programy DAW, program jest na dysku, ale kurde jest pamięć ram, która jest szybka, więc taki DAW działa trochę jak windows. W tej chwili rozumiem to tak, że w czasie rzeczywistym DAW odczytuję dane z dysku i leci to dalej na przetworniki C/A przez ram, cpu itd. a przy rejestracji sygnału dzieje się to przez przetworniki A/C i też dysk pracuje jako zapis. Spróbuje jeszcze może na drugim dysku załadować DAW, może będzie jeszcze lepiej.

      Jeśli daję na insert kompresor, to ten kompresor silnie wpływa na dźwięk-ustawienie default.
      Wcześniej musiałem zwiększać w kompresorze -volume 6dB, attack na 20ms, żeby coś robił ten kompresor, a teraz ten kompresor nie jest potrzebny. Korektor nie działa już tak jak kompresor- nie te przetworniki w SB live, ale jeszcze może coś znajdę. Zadowolony jestem bo to wiosło gdzieś już tam siedzi z tą perkusją, a jeśli chodzi o moje umiejętności mikserskie, to nie mam obycia z tym, ale teraz to brzmienie-rejestracja daje mi jak gdyby punkt odniesienia do dalszej nauki rejestracji i miksu, może polegnę, może nie. Przepraszam za offtopa, ale musiałem napisać. Pozdro wielkie

      Odpowiedz
      1. nagrywamy Autor wpisu

        Hmmm… nie wiem, co napisać, zahacza to o voodoo 😉 – ale jak efekty są, to dlaczego nie?

  4. des21

    Witam wszystkich i Przemka. Pytanie mam. Dlaczego w miksach studyjnych każdy instrument zajmuję swoje pasmo tonu podstawowego i harmonicznych składowych które nie nachodzą na siebie. Jeśli ja nagrywam gitarę przesterowaną, czystą, to ona niszczy pogłos perkusji, z kolei jeśli jest wokal, to perkusja niszczy wokal, gitara i wokal jakoś pasują do siebie. Od czego to zależy? Od tego że słaby interfejs jest i mniej czułe przetworniki cyfrowo analogowe w czasie korekcji w DAW?. Czy można uzyskać separację w miksie na karcie zintegrowanej ? Bo ja kręcę kręcę i smoła mi wychodzi. Czytam po stronach i piszą, że trzeba dobrać barwę instrumentów czyli gitary do zestawu perkusyjnego, lub odwrotnie, i to trochę daję do separacji, ale musi być jakaś definicja fizyczno-teoretyczna na temat tego jak głośnik potrafi odegrać oddzielnie dźwięk, barwę poszczególnych instrumentów w przestrzeni. Dla mnie separacja przestrzenna tych instrumentów jest kluczem do robienia czegoś w domu, jeśli chodzi o muzykę. Na razie tego nie mam w ogóle. Czy można z tym coś zrobić?

    Odpowiedz
    1. nagrywamy Autor wpisu

      To może być też sprawa aranżu. Mozart nie mówił nagłośnieniowcowi na koncertach, żeby mu dał więcej góry na skrzypce i głośniej kontarbasy, bo mało dołu – pisał tak, żeby było OK 😉
      Karta zintegrowana do nagrywania się zupełnie nie nadaje, ale do zgrywania już trochę tak, i na pewno można na niej uzyskać „separację” – bo przecież na niej słychać tą separację w innych nagraniach…

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s