Jak nagrywać wokal, żeby wokaliści nas kochali? Część 1.

Wielkomembranowy mikrofon pojemnościowy Neumann TLM-103Jedną z podstawowych czynności w studiu są nagrania wokalne. I wprawdzie oczywistą odpowiedzią na tytułowe pytanie „jak nagrać wokal?” jest „tak, żeby był z tego hicior”, to nie o to mi teraz chodzi. Chodzi o to, żeby wykonawcy chcieli z nami pracować i jednocześnie aby ich praca przynosiła najlepsze możliwe efekty, a może nawet lepsze niż możliwe. Chodzi o stworzenie takich warunków, w których wykonawcy będą mogli całkowicie poświęcić się temu, po co przyszli do studia – sztuce. Sztuce przez duże S, nie przez duże gie…

Jest parę rzeczy, o których musimy pamiętać. Niektóre wymagają posiadania odpowiedniego sprzętu lub poczynienia pewnych nakładów finansowych, ale niektóre – tylko troski i uwagi. Z pozoru wszystko to, o czym chcę pisać, to są rzeczy oczywiste – ale w takim razie dlaczego tak rzadko wszystkie naraz się zgadzają? Na początek – parę kwestii „nietechnicznych”, a przynajmniej luźniej związanych z samym nagrywaniem. W większości przypadków nie wymagają one wielkich nakładów finansowych, wystarczy po prostu odrobina uwagi i szacunku. Niektóre rzeczy trzeba przewidzieć i zawczasu się przygotować, ale nie jest to ani skomplikowane ani kosztowne. Wszystkie poniższe uwagi są mniej lub bardziej oczywiste, a jednak często zdarza mi się widzieć zdziwienie na twarzy wokalistki czy lektora, gdy np. proponuję wodę (wiem, piwo byłoby lepsze 😉 ).

1. Świeże powietrze.
Śpiewanie czy nawet „lektorowanie” to wbrew pozorom duży wysiłek fizyczny. Człowiek potrzebuje powietrza, najlepiej świeżego. Niby oczywiste, ale w dobie studiów w piwnicach czy „kabin wokalowych” jakoś umyka uwadze. Wietrzymy, wentylujemy, robimy przerwy jak trzeba. Proste. Co ważne – wykonanie też będzie lepsze. To nie jest łatwe do spełnienia, o tym aspekcie trzeba myśleć na samym początku, w momencie budowy studia. W klitce wielkości szafy czy ubikacji w pociągu hiciora raczej nie nagramy, i to nie ze względów akustycznych…

woda do picia2. Woda do picia.
Zwykle wokaliści przynoszą swoją, ale czasem nie, zwłaszcza, gdy nie wiedzą, że się przydaje. Miejmy parę półlitrowych butelek z wodą niegazowaną – drogie to nie jest, a gwarantuje wdzięczność wokalistki czy lektora. Przy okazji oprócz lepszego samopoczucia wykonawcy dostajemy w pakiecie lepszy „tejk” – bo bez mlaskania. Nagrania lektorskie bez wody to w ogóle samobójstwo – zwłaszcza dłuższe formy muszą być „popijane”. Pół łyka – za to jak najczęściej. Pamiętajmy, przypominajmy.

3. Oświetlenie.
Niektórzy znają tekst na pamięć, inni nie. Lektorzy – wiadomo, „lecą z kartki”. W każdym przypadku oświetlenie jest ważne – musi być jasno, ale nie za jasno, bez kontrastów, a najlepiej tak, jak chce wykonawca. Lampka typu „klips” przymocowana do pulpitu lub lepiej do dodatkowego statywu mikrofonowego jest bardzo przydatna. Czasem odwrotnie – warto całkiem zgasić światło w studiu, oczywiście na wyraźne życzenie.

4. Tekst drukowany odpowiednio dużą czcionką.
To bardziej zalecenie dla lektorów niż wokalistów, ale czasem zdarzają się też prośby o wydrukowanie tekstu piosenki. Dwunastka jest za mala, po prostu.

stołek barowy5. Krzesełko.
Nagrywamy na stojąco, zasadniczo. Lepiej pracuje przepona i w ogóle. A to jest trochę męczące. Podczas odsłuchiwania czy rozmowy z reżyserką dobrze byłoby przysiąść – ale nie na zwykłym krzesełku, tylko takim wyższym stołku, zwanym „barowym”. Na takim wyższym stołku można nawet śpiewać, lekko „przysiadając”. Taki stołek warto mieć. Oczywiście nie może skrzypieć 😉

Neumann TLM-1036. Higiena.
Mikrofon jest czyściutki – a „pończocha”? Kiedy pop-filtr był ostatni raz myty? Wiadomo, nikt nic nie powie, ale humor mu to ustawi odpowiednio. Bez problemu można pończochę myć, a odrobina mydła zapewni jej świeży zapach i znacznie zwiększy „poczucie komfortu” wykonawcy. Mokra pończocha obcina „górę”, więc trzeba to robić odpowiednio wcześniej, a nie jak wykonawca już jest w studiu. Oczywiste i bez komentarza 😉

7. Powstrzymywanie się od komentarzy.
Lektorów komentujemy, to ich praca i jak trzeba poprawić, to trzeba i nikt się nie obraża. Ale z wokalistkami i wokalistami jest inaczej. Dla nich to nie jest chałtura, nawet, jak sprawiają takie wrażenie. To są dość duże emocje, i sekretem dobrego nagrania jest uchwycenie tych emocji, a głupią gadką łatwo zepsuć atmosferę, mimo pozorów jej rozluźnienia. Wykonawca jest ARTYSTĄ, a z artystami trzeba ostrożnie. Odwdzięczą się. Chwalmy zamiast krytykować, krytykujmy z wyczuciem. Odpowiednie zachowanie dotyczy też pozostałych członków zespołu, średnio zaangażowanych w to, co się dzieje – wywalamy ich po prostu z reżyserki. W ogóle, im mniej ludzi słucha wykonawcy, tym lepiej.

I jak widać, nawet nie wspomniałem o technicznych aspektach całego procesu – o tym w następnej części 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s