Reamping część 21 – DAW-AMP – założenia

Długo nie pisałem w tym temacie, bo… trwały prace 😉 Prace nad stworzeniem jednego uniwersalnego rozwiązania wszystkich problemów. Jeżeli się uda (a wszystko wskazuje, że tak), to za parę tygodni „zaprezentuję całemu światu” moją koncepcję rozwiązania problemu, który nazywa się reamping. Czas przejść od słów do czynów! Pomiary przeprowadzone w tym cyklu pokazały, że dotychczasowe dostępne na rynku rozwiązania nie sprawdzają się – co więcej, ich parametry pokazują że nie mogą się sprawdzać. Poza tym są drogie i co tu kryć, skomplikowane w obsłudze. Mój DAW-AMP (tak go nazwałem) jest inny!

Istnieją na rynku urządzenia przeznaczone do reampingu – na przykład znany Palmer testowany na zaprzyjaźnionym portalu, i na drugim zaprzyjaźnionym portalu, czy powszechnie ceniony Radial. Palmer rozwiązuje połowę problemu (czyli odtwarzanie), Radial w zestawie dwóch urządzeń – cały problem. Ale jak go rozwiązują? Aktywne czy pasywne, mają mnóstwo pstryczków i przynajmniej jedną gałkę do regulacji poziomu. Do tego dibox Radiala wymaga zasilania fantomowego i w związku z tym włączany jest na wejście mikrofonowe, a tam następuje kolejna regulacja wzmocnienia. Te wszystkie pstryczki, różne gniazda i gałki powodują, że zachowanie stałego poziomu w całym torze jest praktycznie niemożliwe  – a ja twierdzę, że właśnie to jest bardzo istotne. Do tego większość urządzeń z regulacją poziomu może tylko ten poziom zmniejszać, a wiemy, że gitara generuje całkiem sporo „woltów”. Nie wszystkie interfejsy mogą dać temu radę, a tu jeszcze na wyjściu mamy ściszać? Dostępne na rynku reampboxy mają też układy zwiększające impedancję wyjściową, niby do wartości „gitarowej” – po co? No i ostatnia rzecz – do kompleksowego rozwiązania problemu potrzebne są dwa różne urządzenia, jedno do nagrywania sygnału z gitary do komputera i drugie do przekazywania sygnału z komputera do wzmacniacza. Efekt – rozczarowanie w najlepszym przypadku.

Założenia „rozwiązania idealnego” są proste: łatwość obsługi (żadnych pokręteł ani przełączników! – choć nie wiem, jak w prototypie), zdolność do przenoszenia wysokich sygnałów bez zniekształceń, możliwość zapewnienia stałego, niezmiennego poziomu od gitary do wzmacniacza, separacja galwaniczna między komputerem a wzmacniaczem oraz przede wszystkim – bezpieczny dla interfejsu poziom, również przy -10dBV. Oczywiście, sam interfejs nie może zmieniać poziomu, czyli musimy móc go tak ustawić, żeby jego „wzmocnienie” od wejścia do wyjścia wynosiło 1:1 – najlepsze będą interfejsy z wejściami i wyjściami liniowymi w ogóle bez żadnych regulacji. Część „odtwarzająca” powinna być całkowicie pasywna, tak, aby urządzenie mogło pracować w trybie odtwarzania bez baterii. A wszystko to w jednym pudełku. Oczywiście, ponieważ DAW-AMP jest uniwersalny, można mieć dwa i używać ich jednocześnie bez przełączania, ale nie trzeba, wystarczy jeden. W sumie nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji, czy będzie to jedno czy dwa komplementarne urządzenia – prototyp to jedno pudełko, głównie dlatego, że taniej 😉 – rozdzielenie nie jest żadnym problemem, niestety, zwiększa koszty. Decyzja zostanie podjęta po beta-testach (być może okaże się, że lepiej/wygodniej jest mieć to w dwóch częściach, jedna w reżyserce a druga w studiu przy wzmacniaczu – się zobaczy). Całość nie jest przesadnie skomplikowana, co udowadnia jeden z fragmentów „przedprototypów”:

DAW-AMP przedprototyp

Konieczność przeniesienia wysokich poziomów bez zniekształceń oznacza dwie rzeczy: zasilanie elektroniki z dwóch a nie jednej baterii 9V (lub ewentualnie zasilacza conajmniej 18V, ale w prototypie tylko baterie, dużo prądu nie pobiera, poza tym odpada potencjalne źródło przydźwięku) oraz konieczność zastosowania odpowiednio dużego transformatora liniowego. Niestety, malutkie mikrofonowe traforki stosowane w przedwzmacniaczach mikrofonowych czy tanich diboxach się nie sprawdzają. To „coś” musi nadawać się też do nagrywania gitar basowych, stąd pasmo przenoszenia przy dużym poziomie jest istotne, oczywiście bardziej dołu niż góry (jednak ze spadkiem dołu, choćby minimalnym, musimy się liczyć, to jednak transformatory). Na razie stosuje „zwykłe” transformatory, jest oczywiście możliwość użycia „lepszych” transformatorów, np. firmy Lundahl, co jednak będzie mieć duży wpływ na koszt całości (choć z drugiej strony – czemu nie?).

transformator liniowy

Ponieważ urządzenie nie jest zasilane fantomowo, separacja galwaniczna będzie mogła być od strony komputera a nie gitary/wzmacniacza (jak np. jest w Palmerze), co jest bardziej sensowne, ponieważ zwykle reampbox znajduje się w studiu na wzmacniaczu lub w jego pobliżu i nietrudno o niweczący separację kontakt obudowy z masą systemu gitarowego.

transformator liniowy i gniazdo jack

Przy okazji, oprócz swojej podstawowej funkcji, DAW-AMP może też być zwykłym diboxem do nagrywania czy nagłaśniania gitar i basów (i to tak aktywnym jak i pasywnym, choć w tym drugim przypadku z niezbyt wysoką impedancją wejściową, za to zdolnym do przenoszenia dużych poziomów) oraz aktywnym buforem gitarowym – niezwykle przydatna cecha, zwłaszcza, gdy gitarzysta chce nagrywać w reżyserce, a wzmacniacz ma być w studiu, wtedy długie kable to zaproszenie do zakłóceń i obcinania góry. Jak widać poniżej, za pierwszy (no dobra, w trakcie roboty, jeszcze niedokończony, brakuje paru oporników) prototyp układu elektronicznego żadnej nagrody bym raczej nie dostał 😉

Pierwsza wersja bufora gitarowego

Ponieważ DAW-AMP ma być urządzeniem uniwersalnym, konieczne będą pewne kompromisy – jeżeli będzie to jedno a nie dwa pudełka, gniazda wejściowe i wyjściowe będą musiały być też uniwersalne, a więc wiadomo, do gitary i wzmacniacza gniazda jack, ale od strony interfejsu będzie to też gniazdo jack a nie jak należy XLR, bo gniazdo to w zależności od konfiguracji będzie wyjściem albo wejściem. W dodatku będzie to gniazdo plastikowe… oczywiście symetryczne.
Ideałem byłaby praca „interaktywna” – to znaczy nagrywanie gitary „czystej” i odtwarzanie jej jednocześnie z nagrywaniem przez wzmacniacz na drugi ślad. To wymagać będzie jednak dwóch urządzeń, a w domowych warunkach będzie dodatkowo utrudnione ze względu na latencję – trudno. Niemniej jednak tak wyobrażam sobie prawdziwą pracę przy nagrywaniu gitar – i do tego powinniśmy dążyć.
Również swego rodzaju kompromisem, albo raczej świadomą decyzją, jest brak regulacji poziomu – być może pojawi się zworka zmieniająca skokowo poziom nagrania, ale mam nadzieję, że nie będzie potrzebna. Walczmy z cyfrowym przesterem, ale nie przejmujmy się zbyt niskim poziomem nagrywanych śladów – to, co wchodzi, to wyjdzie, z takim samym poziomem, a „utrata brzmienia” przez „utratę paru bitów” czyli zmniejszenie rozdzielczości jest w dwudziestoczterobitowym środowisku niezauważalna, jeżeli w ogóle występuje. Podczas nagrywania gitar w ogóle nie powinniśmy patrzeć na wskaźniki, tylko słuchać – a już na pewno nie patrzeć, przynajmniej na razie, na przedprototyp 😉

DAW-AMP przedprototyp-01

DAW-AMP przedprototyp-02

Reklamy

4 thoughts on “Reamping część 21 – DAW-AMP – założenia

    1. nagrywamy Autor wpisu

      Pomiary i testy w toku, teraz wyjeżdżam na targi do Frankfurtu, po targach dalszy ciąg. Generalnie jestem zadowolony z wyników 😉

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s