Nowy, ulepszony DAW-AMP – zmiany

DAW-AMP 3.0Przełączniki typu MTS zastąpiłem miniaturowymi isostatami – mam nadzieję, że będą trwałe, bo chronione przed uszkodzeniem będą na pewno. Drugą istotną zmianą są gniazda – w miejsce krajowych zastosowałem znane i lubiane neutriki, chociaż niektórzy twierdzą, że to reany 😉

Dotychczas stosowane gniazda były niezłe, ale… Ich konstrukcja ze zwieranymi stykami powodowała, że były dość awaryjne i nietrwałe, a poza tym są trudno dostępne, mają plastikowy krótki gwint i złotą nakrętkę, a wtyczki wchodzą ciężko. Metalowe gniazda co prawda stosowałem firmowe, ale nie do końca zadowolony byłem z ich jakości i przede wszystkim powtarzalności – po prostu różne serie miały różną długość gwintowanej części, i wprawdzie nic to nie przeszkadzało, ale źle wyglądało. Neutrik to solidna firma i nawet w „chińskiej wersji” są to jedne z najlepszych gniazd. Ich użycie z kolei spowodowało konieczność zastosowania przekaźnika do przełączania trybu – i przekaźnik, obok solidniejszych gniazd, też przyczynia się do zwiększenia niezawodności, zawsze to pewniejsze, niż przełączanie sygnału gniazdem jack, nawet dobrym.

DAW-AMP 3.0

Ostatnią modyfikacją jest zmiana sposobu zasilania. Okazało się, że jakakolwiek obecność prądu zmiennego w obudowie, w której jest też transformator audio, nie jest zdrowa, zwłaszcza, że dalekowschodnie zasilacze (a w zasadzie same transformatory) nie są najlepszej jakości. Poprzednia wersja DAW-AMPa pobierała z zasilacza około 6mA – i okazywało się, że zasilacz o wydajności 100mA po prostu nie daje rady. Powód – nieznany, ale nagłe spadki napięcia i zakłócenia są faktem. Teraz DAW-AMP zasilany jest zasilaczem prądu stałego o bardzo dużej wydajności prądowej. Dlaczego aż tak? DAW-AMP pobiera jakieś 15mA (z czego większość przekaźnik), a zasilacz ma 12V/1A – ale dopiero stukrotnie „lepsze” parametry zapewniły bezpieczną pracę bez przydźwięku. Dodatkowo zasilacz nie jest „wtyczkowy”, co ułatwia podłączanie i nie „kradnie” sąsiednich gniazdek, a całość ma większy „zasięg”. Zasilacz jest dość duży i ciężki, przesyłka będzie droższa, choć nie tylko z tego powodu. Próby z zasilaczami impulsowymi pokazały, że zasadniczo jest dobrze, ale w pewnych konfiguracjach „coś” słychać i zwiększają się szumy, po co ryzykować, do audio chyba jednak lepszy jest zwykły zasilacz transformatorowy – przynajmniej dopóki można takie kupić 😉
Tradycyjnie oczywiście DAW-AMP „pojedzie” na praktycznie każdym zasilaczu, również prądu zmiennego – ale po co kombinować, jeżeli zasilacz jest w zestawie?
Oczywiście podczas odtwarzania całe urządzenie pracuje w trybie pasywnym i zasilacz nie jest potrzebny. Przełączanie trybów dokonywane jest albo przez wyjęcie wtyczki z gniazda wejściowego, albo po prostu przez odłączenie zasilacza.

DAW-AMP 3.0Oczywiście to nie wszystko – będzie też nowa obudowa, a przede wszystkim widać, że przełączniki są teraz nie dwa a trzy! Ale o tym dodatku – w sumie jedynym istotnym i widocznym „z zewnątrz” – później 😉

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s