Nagrywanie gitary elektrycznej. Dibox – zasilanie.

daw-amp-sideWracam po krótkiej przerwie na rowerowanie w Bieszczadach. Było ciepło, aż trzy stopnie i prawie wcale nie padało 😉
Podczas prób z różnymi układami wyszła na jaw jedna niepokojąca rzecz – problem z zasilaniem fantom. Owszem, obecnie każdy, nawet najtańszy interfejs audio czy tani mikser ma wejścia mikrofonowe z zasilaniem fantom, ale ile to jest warte?

Przede wszystkim wydajność zasilaczy jest bardzo różna. Większość testów przeprowadzałem z solidnymi przedwzmacniaczami z zasilaniem sieciowym – TL Audio, Focusrite Platinum. Teoretycznie zasilanie fantom to 48V podawane przez oporniki 6,8kΩ, tak więc po obciążeniu każdej „nogi” wejścia mikrofonowego opornikiem o podobnej wartości powinniśmy otrzymać napięcie około 24V. Akurat! Nawet duże i pobierające dużo prądu przedwzmacniacze, które na biegu „jałowym” podawały na gniazdo napięcie 48V, po obciążeniu zgodnie z powyższymi założeniami miały kłopoty z utrzymaniem 20-22V. Jeszcze gorzej jest w przedwzmacniaczach, które napięcie 48V uzyskują z przetwornicy, a więc w praktycznie każdym interfejsie audio. Bez wymieniania marek i modeli – jest słabo, a napięcie zasilające jest bardzo „miękkie”. Mikrofon pojemnościowy może nie pobiera zbyt dużo prądu, a jego poziom wyjściowy nie jest tak wysoki, żeby spadek napięcia o parę woltów powodował słyszalnie gorszy headroom – ale dibox bez tłumika na wejściu wymaga odpowiednio wysokiego napięcia zasilania, 24V jest chyba dobrym kompromisem, chciałoby się nawet więcej. Jednocześnie „trochę” prądu potrzeba, choćby po to, żeby porządnie zaświecić diodkę 😉

Ale napięcie to dopiero początek problemów. Taki dibox używany będzie najczęściej z interfejsem audio, a więc zasilany będzie napięciem uzyskiwanym z przetwornicy. Tu wprawdzie nie napotkałem na słyszalne zakłócenia, ale też nie można wykluczyć, że w najtańszych interfejsach „śmieci” z zasilania mogą mieć wpływ na parametry układu. Na początku wstawiałem po prostu w tor zasilania solidny dławik i już, w połączeniu z dużymi kondensatorami stanowiło to skuteczne zabezpieczenie przed zakłóceniami. Okazało się jednak, że zakłócenia to w sumie nie jest największy problem. Nie można polegać na stałości napięcia i wydajności prądowej zasilaczy fantomowych, co w połączeniu z koniecznością zapewnienia możliwości separacji galwanicznej oznacza po prostu… przetwornicę w diboxie.

DAW-AMP 3 transformator

No to nabyłem i dodałem do układu. Można kombinować z różnymi rozwiązaniami „na piechotę”, ja zdecydowałem się na dedykowane rozwiązanie w postaci gotowej czteronóżkowej kostki. Taka przetwornica pracuje z częstotliwością około 100kHz, a więc wysoko ponad pasmem akustycznym, i oprócz separacji galwanicznej pozwala na zaprojektowanie porządnej filtracji zasilania, bo wiemy, czego się spodziewać. Niestety, pewnym problemem jest zwiększony pobór prądu, warto też wspomnieć o cenie – w końcu taka przetwornica kosztuje tyle, ile transformator…

Podsumowując – wyszło na to, że najlepszym rozwiązaniem będzie coś podobnego do Radiala J48 – i bardzo dobrze!

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s