Ostatnio nagrywałem sekcje do projektu, w którym na perkusji udziela się trójmiejski muzyk Łukasz Łapiński. Brzmieniem werbla mieliśmy zbliżyć się do ideału lat ’70-80 – okazuje się, że z nowoczesnymi instrumentami nie jest to takie proste 😉
Przede wszystkim potrzebny jest odpowiedni instrument, znaczy werbel. Odpadają nowoczesne, metalowe i płaskie, werbel musi być drewniany i odpowiednio głęboki. Właściwy strój – raczej nisko – oczywisty. Mniej oczywiste jest natomiast dość brutalne tłumienie ręcznikiem sporej części membrany. Ręcznik nie może znajdować się pod mikrofonem. Oczywiście wszelkie nowoczesne wynalazki takie jak żelki są w tym przypadku zbędne i poszły na kotły 😉
Obok przygotowania werbla istotny jest sposób grania. Taka perkusja nie może grać „punkowo do przodu”, do uzyskania pożądanego efektu konieczny jest bardzo osadzony groove. Niewskazane są tak lubiane przez perkusistów „ghosty” na werblu – tak się wtedy nie grało 😉
Jak to brzmi? Staaaare czasy 😉 ale ciekawie. Poniżej dwie krótkie próbki – sam ślad werbla solo, bez korekcji ani kompresji i oczywiście bez bramkowania, z udziałem dolnego mikrofonu, z odwróconą polaryzacją, w stosunku około -10dB do górnego. Mikrofony – tradycyjnie Shure SM57.
Łukasz był jak widać zadowolony z uzyskanych efektów – mam nadzieję, że nie będziemy musieli tego „odkręcać” przy zgraniu 😉