Jestem na targach, to to korzystam. Najważniejszy dla mnie jest Pro-Tools 11 – jest, można się pobawić. No to się pobawiłem 😉 – poniżej parę filmików z najważniejszymi moim zdaniem rzeczami.
Archiwum kategorii: Blog
Jak nagrywać wokal, żeby wokaliści nas kochali? Część 2.
Uporaliśmy się z „nietechnicznymi” problemami nagrań wokalnych. Pora na te bardziej interesujące, techniczne. No, może mniej lub bardziej techniczne ;). Zamieńmy się na chwilę z wykonawcą, „wejdźmy w jej/jego skórę”, spróbujmy zrozumieć, co ma znaczenie a co nie ma – nie z naszego punktu widzenia. Co wokaliści i wokalistki lubią, a czego nie cierpią?
Jak nagrywać wokal, żeby wokaliści nas kochali? Część 1.
Jedną z podstawowych czynności w studiu są nagrania wokalne. I wprawdzie oczywistą odpowiedzią na tytułowe pytanie „jak nagrać wokal?” jest „tak, żeby był z tego hicior”, to nie o to mi teraz chodzi. Chodzi o to, żeby wykonawcy chcieli z nami pracować i jednocześnie aby ich praca przynosiła najlepsze możliwe efekty, a może nawet lepsze niż możliwe. Chodzi o stworzenie takich warunków, w których wykonawcy będą mogli całkowicie poświęcić się temu, po co przyszli do studia – sztuce. Sztuce przez duże S, nie przez duże gie…
Znów byłem na zakupach w Auchanie ;)
I na tych zakupach jak zwykle z nudów oglądałem różne produkty. Nie zamierzałem wcale kupować odświeżacza do powietrza – kto zresztą chciałby odświeżacz o zapachu świeżej pościeli 😉 – zdjąłem go z półki tylko dlatego, że nie wyglądał jak odświeżacz. I naprawdę się nie chcę czepiać, przecież nie czytam dokładnie wszystkich etykiet – ale to rzuciło mi się w oczy od razu. Brat „z branży” twierdzi, że to jest „prawie po polsku” – coś w tym jest 😉
Szokująca prawda o naszej pracy
Ten obrazek wielokrotnie okrążył nasze internety i fejsbuki, wszędzie spotykając się z taką samą w zasadzie reakcją – jak można nasze tak cenne nagrania odsłuchiwać na ajfonach?!? Tak się staramy, żeby uzyskać jak najlepszą jakość, a tu klient to odsłuchuje na pchełkach za „pińć złotych”, lekceważąc naszą ciężką pracę? A ja tak sobie pomyślałem, że owszem, coś w tym jest, ale niekoniecznie to, o czym wszyscy piszą i myślą…